W wyjątkowo plugawy sposób, powołując się na donosik jakiegoś agenta Stasi (to są właśnie autorytety dla IV RP!) Jan Pospieszalski i reż. Braun napluli na grób prof. Geremka (który bronić się już nie może), generując tym wielce radosny skowyt PiSiorstwa i prawactwa, także tu, na tzw. "Salonie". Jedno pierd.ięcie jakiegoś podrzędnego komucha, grającego wtedy pewnie w jakąś własną gierkę starcza im za powód, by jednego z twórców polskiej niepodłegłości zelżyć od "zdrajców"!
Pamiętam, że w latach 80. ukazywał się taki zupełnie kuriozalny, esbecko-PZPR-owski szmatławiec pt. "Rzeczywistość", organ pogrobowców tow. Moczara i nawróconych na komunę starych endeków stowarzyszonych w tzw. Zjednoczeniu Patriotycznym "Grunwald". Jego członkowie pisywali także w innym podobnie obrzydliwym szmatławcu, "Żołnierzu Wolności". Czasem brałem to ścierwo do ręki (potem ją długo szorowałem szarym mydłem na kartki), z czysto "naukowej" ciekawości, zafascynowany, jak daleko może się posunąć ludzkie debilstwo i podłość. Zawsze mnie też fascynyuje, że niektórzy publicyści szmatławca, jak np. reżyser Poręba, czy dzielny lotnik Skalski występowali potem nie raz w Radiu Maryja, jako "autorytety patriotyczne". (Zapewne na takich autorytetach wychował się reżyser Braun).
W tych szmatławcach też czytałem czasem o prof. Geremku, np. że jest agentem CIA, Mossadu, "światowego żydostwa" i że "nienawidzi Polaków" (to w słynnym sfabrykowanym przez SB wywiadzie niby to "Hanny Krall", do dziś z wypiekami cytowany w Radiu Maryja i na prawackich forach).
"Zaprzedany" jakoby komunie prof. Geremek siedział przez rok w obozie internowanych, potem był ponownie aresztowany, wiele razy zatrzymywany, praktycznie bez przerwy inwigilowany, rewidowano jego mieszkanie, spotykało go wiele innych szykan. To wszystko zapewne dla "mydlenia oczu" patriotom, żeby się nie domyślili, kim naprawdę jest ów "zdrajca"
Nie wiem, co w tym czasie robił patriota Jan Pospieszalski, zdaje się że brzdąkał na gitarze w zespole Voo Voo, czy Woo Boo Doo, z nagim torsem. Nagrywali zaraz po stanie wojennym płyty dla państwowych firm, co się raczej nie zdarzało artystom choćby odrobnę ocierającym się o opozycję. Wcześniej, jeszcze za Gierka jeździł jako muzykant m.in. do ZSRR, NRD i na Kubę.
![]()
Dziś ten marny kabotyn staje tam, gdzie wtedy ZOMO, "Żołnierz Wolności" i tygodnik "Rzeczywistość", ktory czytałem i dlatego wiem, że brzydziłbym sobie podetrzeć nim d.pę



Mylisz się co do momentu ujawnienia tej notki. Nastąpiło na dwa lata, przed bohaterską śmiercią Profesora i jego fajki. Tyle, że nikt, z profesorem na czele, nie był zainteresowany podjęciem tematu. I nic dziwnego, taki ideowy komunista nie tapla się w rynsztoku